82276
Książka
W koszyku
(KAMELEON)
Dając świadectwo nędzy i wytrwałości współczesnej Kuby, niniejsza powieść jest kroniką nieszczęśliwych kolei losu Pedro Juana, byłego dziennikarza żyjącego z dnia na dzień, na poły zniesmaczonego a na poły zafascynowanego dnem, w którym się pogrążył. Podobnie jak u wielu jego sąsiadów, egzystujących w rozpadających się, niegdyś wytwornych apartamentowcach, ciągnących się przy plażach Hawany (i ich co rusz gdzie indziej hałaśliwej promenady, El Malec), noce i dnie Pedro Juana uległy jakby zawężeniu wskutek tak zwanych osobliwych czasów surowej recesji, która pojawiła jako następstwo upadku Związku Radzieckiego do nieustannej szarpaniny, czym by tu wypełnić żołądek, i dającej zapomnienie pogoni za seksem. Przebierając odpadki, handlując na drobną skalę marihuaną bądź towarami z czarnego rynku, usuwając z ulic niepożądanych ludzi, kurwiąc się, żebrząc, poświęcając się dla santos, Pedro Juan ociera się wciąż o widmo głodu, zawsze jednak obserwując swoich przyjaciół i kochanki, nieznajomych na ulicach, ich cierpienia i ich kombinacje, jak przeżyć kolejny dzień. Nie bawi się w sentymenty, drwi, a jednak jego spojrzenie pełne jest współczucia i zrozumienia.
Status dostępności:
Filia Krosinko
O dostępność zapytaj w placówce: sygn. 82-3 [lok. Krosinko Wypożyczalnia] (1 egz.)
Strefa uwag:
Adnotacja wyjaśniająca lub analiza wskazująca
Streszczenie: Dając świadectwo nędzy i wytrwałości współczesnej Kuby, niniejsza powieść jest kroniką nieszczęśliwych kolei losu Pedro Juana, byłego dziennikarza żyjącego z dnia na dzień, na poły zniesmaczonego a na poły zafascynowanego dnem, w którym się pogrążył. Podobnie jak u wielu jego sąsiadów, egzystujących w rozpadających się, niegdyś wytwornych apartamentowcach, ciągnących się przy plażach Hawany (i ich co rusz gdzie indziej hałaśliwej promenady, El Malec), noce i dnie Pedro Juana uległy jakby zawężeniu wskutek tak zwanych osobliwych czasów surowej recesji, która pojawiła jako następstwo upadku Związku Radzieckiego do nieustannej szarpaniny, czym by tu wypełnić żołądek, i dającej zapomnienie pogoni za seksem. Przebierając odpadki, handlując na drobną skalę marihuaną bądź towarami z czarnego rynku, usuwając z ulic niepożądanych ludzi, kurwiąc się, żebrząc, poświęcając się dla santos, Pedro Juan ociera się wciąż o widmo głodu, zawsze jednak obserwując swoich przyjaciół i kochanki, nieznajomych na ulicach, ich cierpienia i ich kombinacje, jak przeżyć kolejny dzień. Nie bawi się w sentymenty, drwi, a jednak jego spojrzenie pełne jest współczucia i zrozumienia.
Recenzje:
Pozycja została dodana do koszyka. Jeśli nie wiesz, do czego służy koszyk, kliknij tutaj, aby poznać szczegóły.
Nie pokazuj tego więcej